Żeby kobieta pouczała biskupa

6 czerwca 2021 | Aktualności

„Byli tacy, którzy się nawet cieszyli, że nie muszą chodzić do kościoła, a oglądając transmisję Mszy św. mogą lepić pierogi.”

Tą radością, godną wojownika Kościoła walczącego, krzyżowca broniącego zbezczeszczonych świętości, katolika wiernego Chrystusowi, podzielili się niektórzy świeccy, zwolnieni z obowiązku niedzielnego przez Ks. biskupa Jana Wątrobę, który jako pierwszy udzielił dyspensy katolikom, od uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej w trakcie tzw. pandemii.

Jaki kościół taka wiara, jaka wiara, taka reakcja…

Ksiądz Biskup zwalniając bezprawnie z fundamentalnego obowiązku – ponieważ dyspensy od udziału we Mszy Świętej z powodu irracjonalnego strachu przed wydumaną chorobą, nie ma – wyraził jednocześnie ubolewanie z powodu braku zaangażowania świeckich w radach parafialnych i w życiu Kościoła, mimo, że pierwszy w historii papież w masce, Franciszek, „wprowadzając m.in. nowe posługi dla świeckich kobiet: lektora i akolity – pokazał, jak dużo mogą świeccy, choć nie mają święceń kapłańskich.” 

Zaraz, zaraz próbuję nadążyć za tymi okrągłymi słowami i nieuczesaną logiką- czyli najpierw ubolewamy nad niską aktywnością parafian w kościołach, potem zamykamy im na klucz dostęp do sakramentów – bo przecież my, hierarchowie wiemy lepiej co wam potrzebne i czego macie się bać – a potem wprowadzamy nowe posługi zbliżone do kapłańskich dla kobiet.

Jako żona, potrójna mama i dziennikarz dostrzegam, że najwięcej mogą świeccy, którzy pozostają świeckimi, realizując swoje powołanie do macierzyństwa i ojcostwa, pogłębiając pasje i rozwijając Boże dary w pracy, uczestnicząc w Ofierze po stronie profanum, gdzie miejsce dla nędznych grzeszników, słuchając Mszy św., modląc się, uświęcając i wykonując przede wszystkim obowiązki stanu, wedle talentów, umiejętności, a nie kopiując księży, przejmując ich kompetencje. Blisko dzisiaj kobietom do świeceń, do konsekracji, do bycia mężczyzną nawet (sic!). Dlaczego Biskup czy sam Papież odważyli się złamać nakaz św. Pawła a tym samym Chrystusa o roli kobiety ukrytej w Kościele, kobiety spełniającej najtrudniejsze zadanie urodzenia i wychowania potomstwa?: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa – Bóg. (…) Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę!”

Bo czymże jest czytanie Pisma św. na Mszy przez akolitkę, lektorkę, posługiwanie do Mszy św. przez kobietę, jak nie pogwałceniem zasad Tradycji kościelnej i zamysłu Bożego? To dlatego Chrystus powołał samych mężczyzn na aktywny urząd Apostołów i tylko w gronie dwunastu biskupów zasiadł do wieczerzy, łamiąc chleb i rozdając go w niezbadanej do dziś formie- do ust lub rąk. Jednak jeśli były to dłonie to były kapłańskie, biskupie, które jako jedyne, mogą dotykać Sanctissium, gdyż są konsekrowane. Chrystus stał się ofiarą, ofiarnikiem oraz ofiarującym podczas Ostatniej Wieczerzy, powierzając nowo wyświęconym biskupom misję składania Ofiary po wsze czasy, wedle woli Kościoła, strzegącego i tłumaczącego cały depozyt wiary, dany przez Jezusa w formie ustnej- Święta Tradycja i pisemnej – Pismo Święte.

Zafrasowany Ks. Biskup zastanawia się dalej czy wielkoduszny akt dyspensy z racji domniemanej choroby lub śmierci ciała – ba, nie duszy – nie pomniejszy wartości praktyk religijnych i zachowa wiarę świeckich. Kierunek rozmyślań wzniosły, jednak Biskup na dywagacjach poprzestaje.

Na koniec radosnego optymizmu bijącego z wypowiedzi o skandalicznej i bezprecedensowej odpowiedzi administracji Kościoła na „koronakryzys”, hierarcha podsumowuje w sposób czysto heretycki Mszę świętą, określając ją – jak heretycy spod znaku Lutra – ucztą: „Do zobaczenia na Eucharystii przeżywanej w sposób pełny. Msza św. to uczta. Trzeba przyjść, podejść do stołu, nakarmić się słowem Bożym, nakarmić ciałem Jezusa Chrystusa. Tego nie da się zrobić wirtualnie.” 

I stało się, wierni przed ekranem z kapłanem w masce przy stole są faktem, nowa forma modlitwy, nowe lex orandi i lex credendi nadeszło. 

Jak żyje i wierzy osoba lepiąc pierogi przed telewizorem, oglądająca przy okazji transmisję Mszy? Czy to jest wzorzec wiary? Wierny lepiący kopytka podczas słuchania Mszy z radia lub telewizji, lękający się bardziej śmierci ciała, niż potępienia duszy? Wybierający wierność katechezie świata, by wraz z osobistym trenerem i eko coachem dbać o zdrówko, zamiast wiernie trwać przy Chrystusie nawet za cenę życia i pokutować umartwieniem za grzechy?

Ideałem ma być Księże Biskupie, świecki który uzurpuje sobie bezprawnie obowiązki i prawa kapłana? Uwodząca swoim lokiem i przystojnym licem kobieta krzątająca się po odgrodzonym balaskami sacrum, udająca ministranta lub księdza? Wzorem ma być wreszcie człowiek, który śmiertelnie boi się Hostii Przenajświętszej, żywego Chrystusa? Człek, który zatracił wiarę w Realną Obecność Chrystusa w każdej najmniejszej partykule? Do tego stopnia, że dla własnego bożka zdrówko i spokoju, depcze po cząstkach Boskiego Ciała w Domu należącym do Boga?

Taki jest kreowany dziś ideał świeckiego? Łamiącego zasady i nauczanie Kościoła, a złamanego absurdalnymi nakazami noszenia kagańców z bawełny jak na sali operacyjnej, w miejscu gdzie mnożą się tak czy tak biliony zarazków gromadząc na dłoniach?

Owszem zgadzam się, że niemożliwym jest picie wina i wirtualny posiłek, tylko czemu to wszystko nie trzyma się zasad logiki i doktryny Kościoła? Msza Święta to tylko Ofiara, Księże Biskupie, tak naucza święty Sobór Trydencki! Czy zabrakło fundamentalnej wiedzy czy to świadoma manipulacja wprowadzająca ludzi w sekciarskie myślenie?

Zwolnienie z nakazu świętowania niedzieli po katolicku, z powodu irracjonalnego strachu przed chorobą jest bezzasadne, okrutne, niekatolickie. Nie tylko wystawia duszę na zagrożenie utraty życia wiecznego, skazując na potępienie, ale usprawiedliwia śmiertelny grzech wzbudzając nieczuły indyferentyzm, miałkie zobojętnienie na sprawy zbawienia.

Dyspensa rujnuje wszystkie wartości i ideały, o których Ksiądz Biskup wspomina- jedność, miłość, służbę, ofiarę.

Co z nabożnymi przykładami wielkich świętych jak Grzegorz Wielki, Jan Bosko, Karol Boromeusz wychodzący z miłością do chorych podczas prawdziwych epidemii, gdy ludzie padali na ulicach wdychając zatrute powietrze?

Czy nie tego powinien uczyć Ksiądz nasz dzieci?

Czy to nie jest prawdziwa wiara? Czy to nie jest wzór dla nas?

Co z czcią dla Najświętszej Hostii? Pytam z bólem. Co z zadeptanym Chrystusem na posadzkach tysięcy polskich świątyń, w imię czego dokonuje się profanacji i bluźni Bogu? Nowego ładu, nowej religii, nowego bożka długowieczności?

Dlatego Ksiądz Biskup zamknął świątynie rzekomo ubolewając nad swą trudną decyzją?

By jeszcze zgnębić czytelnika, Biskup rekapituluje narrację głęboką, iście protestancką „mądrością”: „Msza św. to też prawdziwa, realna wspólnota. Mam nadzieję, że udział w Mszach św. pozwoli nam poczuć, że mamy wokół siebie braci i siostry, na których możemy solidarnie liczyć.”

Na co można było liczyć w tym trudnym czasie? Na niechęć ze strony odsetka zmanipulowanych katolików, gdy wręcz zabijali wzrokiem ludzi bez masek. Na odrzucenie przez księży wiernych przyjmujących Komunię św. do ust, sanitarną selekcję gdy wpuszczano część zmarzniętych ludzi do kościoła, pranie mózgu poprzez wtłaczanie kłamstw, że szósta niedozwolona osoba wchodzącą na Mszę, łamie piąte przykazania, a przyjmujący z czcią Boga żywego, naraża na chorobę innych a nie otwiera sobie niebo.

„Zachęcam, wejdźmy w klimat Wieczernika – nawołuje ks. Biskup-  klimat jedności, miłości, przebaczenia, ale też klimat służby, poświęcenia i ofiary. Chrystus czeka, aby nas umocnić, dać nadzieję i pokój.” 

To dlatego w klimacie „miłości, poświęcenia” Biskup zamyka drzwi kościołów? Z racji otwartości na przebaczenie i jedność między kowidiańskimi wyznawcami? To brzmi jak demonicznie przewrotna twórczość Lutra i jego pobratymców. A gdzie zapisy dogmatycznego, największego soboru w historii, Soboru Trydenckiego, o tym że Msza Święta to TYLKO I WYŁĄCZNIE OFIARA? 

Czyżby ks. Biskup nie zajrzał w soborowe paragrafy? A może świadomie ominął najważniejsze dla naszej wiary fragmenty Magisterium Kościoła, by wprowadzić i tak już pogubionych ludzi w błąd?

A przecież „Taką wartość ma sprawowanie Mszy Świętej, jaką ma śmierć Jezusa na krzyżu.” – mówi św. Tomasz z Akwinu. 

Nawet w nowym Mszale Novus Ordo Missae jest przypis wyraźnie definiujący Mszę św. jako Ofiarę. 

Nie ważne, co mówi Mszał Rzymski, co mówi Anielski Doktor Kościoła św. Tomasz, co mówią dokumenty Soboru Trydenckiego kneblujące herezje luterańskie, nieważni Ojcowie Kościoła, ważne, że pojawił się kolejny z ponad 150-ciu znanych nam wirusów i zamknął usta na pokarm żywy dający zbawienie, zamknął na klucz świątynie, odebrał kolana zrównując stworzenie ze Stwórcą, wydarł bezczelnie i podstępnie obywatelskie prawa, także do udziału w publicznym kulcie, a  pozostawił jedynie opustoszałe świątynie, osamotnione dusze, zagubione owce bez pasterzy, jak po pożodze w katedrze Notre Dame. Pogożelisko duchowej zamieci, zwały zwęglonych dogmatów, wytopione witraże Bożej łaski, przez które zerkało niegdyś światło mądrości, a dziś dusi posępny czad modernistycznej herezji, kłamstw i propagandy, zburzone sklepienia nadziei, zrujnowane ołtarze wierności prawdzie i sacrum, wypalone ze świętej Tradycji serca. 

Zdrajca Chrystusa wyszedł z szeregów jego Uczniów, proszę pamiętać o tym jak skończył walcząc z Bogiem Prawdą i wyryć raz na zawsze w sercu tę prawdę „że bramy piekielne go nie przemogą”…

Ostatnie wpisy:

Papież Franciszek zmienił Kodeks Prawa Kanonicznego

Papież Franciszek zmienił Kodeks Prawa Kanonicznego

Papież Franciszek zmienił Kodeks Prawa Kanonicznego, by wprowadzić do praktyki Kościoła szafarki Komunii św. i ministrantki czyli diakonat kobiet. Jeśli to de facto posługa diakona, to czemu taka kobieta-diakon uczestnicząca w tych samym sakramencie co prezbiter i...

To nie jest tak, że tradycyjny katolik nie uznaje papieża.

To nie jest tak, że tradycyjny katolik nie uznaje papieża.

To nie jest tak, że tradycyjny katolik nie uznaje papieża. Pocieszne są takie dywagacje doprawdy. Różnicą diametralną jest niesłuchanie Go, przy jednoczesnym uznawaniu władzy i misji papieża, nawet gdy tej władzy nadużywa i działa w imieniu własnym, a nie w...