PRESJA JEST OGROMNA! Ta nominacja będzie kluczową decyzją papieża Leona XIV, o której nikt nie mówi!
Papież Leon XIV, którego świeckie imię to Robert Francis Prevost, pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, co czyni go pierwszym papieżem z Ameryki Północnej. Urodził się w Chicago i jest augustianinem. Określa siebie jako „syna św. Augustyna”, a dla tych, którzy nie wiedzą, duchowość augustiańska charakteryzuje się głębokim życiem wewnętrznym i pragnieniem poszukiwania prawdy w Bogu.
Te cechy papieża brzmią obiecująco, ponieważ wskazują na to, że nie mamy do czynienia z suchym urzędnikiem, lecz z osobą uduchowioną. Dwukrotnie wybierany na przełożonego generalnego zakonu augustianów. Posiada wykształcenie prawnicze i matematyczne, a także jest absolwentem Angelicum (Papieskiego Uniwersytetu Świętego Tomasza z Akwinu w Rzymie). Święty Tomasz z Akwinu to „marka” tradycyjnego katolicyzmu sama w sobie.
To bardzo dobra wiadomość, ponieważ dzieło św. Tomasza z Akwinu z XIII wieku, „Suma teologiczna”, jest fundamentem teologii katolickiej, które było kiedyś podstawą nauczania w seminariach, dopóki do głosu nie doszli tak zwani moderniści. Papież większość swojego życia zakonnego spędził poza Stanami Zjednoczonymi. Przez lata pracował jako misjonarz w Peru, a w 2014 roku został biskupem Chiclayo. Papież swobodnie posługuje się włoskim, angielskim i hiszpańskim, co z pewnością pomoże mu w komunikacji. W momencie objęcia pontyfikatu kardynał Prevost miał 69 lat.
Czy Leon XIV to „Franciszek 2.0”?
I tu zaczyna robić się mniej ciekawie. Postępowy papież Franciszek mianował księdza Prevosta biskupem, a kilka lat później, w 2023 roku, powierzył mu kluczową funkcję w Kurii Rzymskiej: prefekta Dykasterii ds. Biskupów. Prefekt odpowiedzialny jest za nominacje wszystkich biskupów, a co za tym idzie, za teologię Kościoła. Im więcej kardynałów modernistów, tym więcej „Pachamamy” w Kościele. Czy to oznacza, że kardynał Prevost, a obecnie papież Leon XIV, jest produktem papieża Franciszka, takim „Franciszkiem 2.0”? W takim razie, czy reforma w kierunku nowego, synodalnego, kolegialnego i demokratycznego (czytaj: protestanckiego) Kościoła przyspieszy, zwolni, czy zatrzyma się? Przeanalizujmy pierwsze 100 dni pontyfikatu papieża Leona XIV, aby móc odpowiedzieć na to pytanie.
Nowy styl, nowe gesty
Papież Leon XIV od samego początku pontyfikatu nadał ton pokoju i jedności. Jego pierwsze słowa po wyborze brzmiały: „Pokój z wami wszystkimi!”. Podkreślał, że jest to „pokój nieuzbrojony i pokój rozbrajający, pokorny i wytrwały”, który „pochodzi od Boga, od Boga, który kocha nas wszystkich bezwarunkowo”.
Jego styl jest opisywany jako bardziej powściągliwy, wyważony i ostrożny w porównaniu do spontanicznej osobowości papieża Franciszka, która była dla wielu katolików źródłem cierpienia. Andrea Gagliarducci z Catholic News Agency zauważa, że „jego siłą jest spokój i normalność”, a Iacopo Scaramuzzi z La Repubblica dodaje, że jest „człowiekiem spokojnym”. Leon XIV nie chce działać w pośpiechu, jest „człowiekiem ostrożnym, działa metodycznie”. Jego przemówienia są „bardziej przemyślane i rozważne”, co zapewne przyniesie ulgę wielu katolikom.
W pierwszych 100 dniach pontyfikatu papież Leon XIV „robił, co mógł, aby uzdrowić podziały pogłębione podczas pontyfikatu Franciszka, oferując przesłania jedności i unikając kontrowersji niemal na każdym kroku”. Zaoferował również „uspokajające, pojednawcze przesłanie” biurokracji Stolicy Apostolskiej, która żyła w lęku w trakcie autorytarnego pontyfikatu Franciszka. Rozmawiając z jednym z pracowników Kurii, potwierdzam, że panował tam terror i strach. Pewien watykański urzędnik, znający Leona XIV, przewiduje, że jego pontyfikat będzie miał efekt „uspokajającego deszczu” na Kościół.
Powrót do tradycji
Leon XIV „wraca do tradycji, których jego poprzednik nie lubił”. Przykłady? W dniu wyboru założył czerwony mucet (krótką, czerwoną pelerynkę, symbol urzędu papieskiego) i zamieszkał w Pałacu Apostolskim. Z radością obserwujemy, jak papież Leon XIV przywraca wcześniejsze zwyczaje papieskie. Ku radości wielu pielgrzymów, odśpiewał tradycyjną modlitwę maryjną w języku łacińskim, „Hallelujah” podczas swojego pierwszego przemówienia Regina Coeli z centralnej loggii Bazyliki Świętego Piotra
Najbardziej widoczne było to podczas uroczystości Bożego Ciała, gdzie poprowadził procesję od Bazyliki św. Jana na Lateranie do Bazyliki Matki Bożej Większej, co nie zdarzyło się od 2017 roku. W lipcu ożywił też wielowiekową tradycję, wracając do Castel Gandolfo, papieskiej letniej rezydencji, którą papież Franciszek porzucił. Jego postawa wskazuje na zrozumienie i chęć dostosowania się do urzędu Piotrowego, zgodnie z zasadą „mniej Roberta, więcej Piotra”, w przeciwieństwie do Franciszka, który „dostosowywał urząd do swojej osoby”.
Papieża Leona XIV „wyróżnia od poprzednika konsekwentny chrystocentryzm”. W jego przemówieniach i homiliach odniesienia do Chrystusa są „autentyczną melodią przewodnią nauczania”. Jego motto pontyfikatu, „W Nim jednym jesteśmy jedno”, zaczerpnięte jest z pism św. Augustyna i podkreśla jedność w Chrystusie. Papież określa siebie jako „syna św. Augustyna” i często cytuje go w swoich wypowiedziach. Odwołuje się do tradycyjnego nauczania, że Chrystus jest „najwyższą nowością, której nie da się przewyższyć”. W swoich kazaniach i przemówieniach „mówi o Jezusie Chrystusie i o wielkich nauczycielach oraz doktorach Kościoła”, nieustannie odwołując się do tradycji Kościoła poprzez m.in. Ignacego z Antiochii, Efrema Syryjczyka, Izaaka z Niniwy, Symeona Nowego Teologa, Benedykta z Nursji, Leona Wielkiego, św. Tomasza z Akwinu i oczywiście św. Augustyna.
Małżeństwo i tradycja liturgiczna
Maria Isabel Ibarcena zauważa, że papież Leon XIV „podkreśla, że małżeństwo jest sakramentem między mężczyzną a kobietą”, dodając, że „Franciszek był niejednoznaczny, ale Leon XIV jest w tej kwestii stanowczy”. W swojej homilii zdefiniował małżeństwo jako „model prawdziwej miłości między mężczyzną a kobietą: miłości całkowitej, wiernej i płodnej”, a nie jako „ideał”. Jest to uderzenie w teologię kardynała Tucho Fernandeza i w „miłosierną moralność” Franciszka, która zakładała, że nauki Kościoła są ideałami trudnymi do osiągnięcia, co usprawiedliwiało m.in. życie w cudzołóstwie czy błogosławienie związków sodomickich. Leon XIV stanowczo stwierdził, że doskonałość jest modelem, a nie ideałem, co oznacza, że jest ona możliwa do osiągnięcia z pomocą łaski Bożej. Zamiast franciszkańskiego „róbta co chceta, bo i tak Pan Bóg wam wybaczy”, mamy „módl się o łaskę i walcz o swoją świętość”.
Istnieją przesłanki, które wskazują, że papież Leon XIV może być bardziej otwarty na kwestie związane z Tradycyjną Mszą Łacińską. Przykładem jest sytuacja w diecezji Charlotte, gdzie biskup Michael Martin początkowo zakazał tradycyjnej Mszy, ale „niespodziewanie ogłosił, że zawiesza zarządzone zakazy” po audiencji u kardynała Arthura Roche’a, prefekta Dykasterii ds. Kultu Bożego już za pontyfikatu nowego papieża.
Ważne sygnały i kontrowersje
W przemówieniu do Kolegium Kardynalskiego papież oświadczył, że przyjęcie imienia Leon XIV było wyrazem kontynuacji społecznego przesłania zawartego w „Rerum Novarum” papieża przedsoborowego Leona XIII, dotyczącego godności ludzkiej w czasach rewolucji przemysłowej i współczesnych wyzwań, takich jak sztuczna inteligencja. Wielu z nas z entuzjazmem przyjęło wiadomość o nowym imieniu papieża, gdyż istniała realna obawa, że będzie to Franciszek II.
Leon XIV przywrócił tradycyjny ryt, w którym papież osobiście nakłada paliusze (liturgiczne pasy) metropolitom – wcześniej praktyka ta została zastąpiona przez posyłanie ich do archidiecezji. Symbolizuje to powrót do bardziej uroczystego, tradycyjnego obrzędu i bezpośredniego duchowego zjednoczenia ze Stolicą Apostolską.
W pierwszym przesłaniu do Kościoła we Francji papież podkreślił, że narodowi święci, tacy jak Teresa z Lisieux czy Jan Maria Vianney, stanowią żywe dziedzictwo i fundament nowego, misyjnego impulsu – co jest klasycznym motywem teologicznym odwołującym się do tradycyjnej pobożności. Jest to pocieszające w czasach kiedy jakiekolwiek odwołanie do tradycji przedsoborowej odbierane jest często jako wstecznictwo. Brzmi to naprawdę obiecująco.
Jak donosi Vatican news papież Leon XIV zgodził się na uwzględnienie pielgrzymki Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX) w oficjalnym kalendarzu Roku Jubileuszowego 2025. Pielgrzymka bractwa obejmie uroczystą Mszę Świętą w rycie trydenckim oraz procesję do Bazyliki św. Jana na Lateranie, która odbędzie się 20 sierpnia. Tę wiadomość można potraktować jako przełomową, biorąc pod uwagę trudne relacje między Kurią Rzymską a bractwem założonym w latach 70 przez abp. Lefebvre’a .
Przez te 100 dni pontyfikatu mamy wiele tradycyjnej symboliki, słów i gestów, co jest ewidentnym odejściem od zachowań, do jakich przyzwyczaił nas papież Franciszek jednak pojawiają się również zachowania, które niestety mogą wskazywać na zmierzanie w kierunku protestanckiej synodalności. O grzechach synodalności możecie posłuchać tutaj.
Modernizm wciąż obecny?
Papież Leon XIV, zwłaszcza w kontekście augustiańskiej duchowości, podkreśla, że jedność Kościoła „nie niweluje różnic, ale je wartościuje, sprzyjając komunii kościelnej i budowaniu mostów jedności w różnorodności charyzmatów i darów”. No właśnie, charyzmaty i dary Ducha Świętego odnoszą się obecnie do promowania różnej maści świeckich uzdrowicieli, takich jak Marcin Zieliński, czy judeoprotestanckich wspólnot, jak Neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym czy Chemin Neuf. Z punktu widzenia tradycji katolickiej są to zagrożenia dla wiary. Wystarczy zaobserwować, jak ludzie zachowują się w trakcie tych spotkań i jakie dają owoce. Wielu z członków wspólnot nie jest już katolikami, odeszli do protestanckich wspólnot – możecie o tym posłuchać tutaj.
Mimo, że papież Leon XIV zachował „pewien dystans” od procesu synodalnego i opóźnił decyzje dotyczące jego kontynuacji, to jednak dodał kilka pytań studyjnych do raportów grup synodalnych, co wskazuje na jego zaangażowanie w ten proces. Susan Timoney, dziekan stowarzyszony na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, wyraźnie zaznaczyła, że Leon XIV koncentruje się na „dalszym wdrażaniu Synodu” i powiedział koordynatorom Synodu, że „nacisk musi być położony na komunię i uczestnictwo”. Choć według niektórych papież Leon XIV wydaje się podkreślać papieskie prerogatywy, to jednak nacisk na braterską relację z innymi biskupami może być interpretowany jako krok w stronę kolegialności.
Kontrowersyjne nominacje i decyzje
Za postępowym charakterem pontyfikatu przemawiają również nominacje biskupie Leona XIV, które budzą kontrowersje, zwłaszcza w Argentynie. Papież mianował m.in. Monsignora Alejandro Pablo Bennę biskupem Morón oraz Monsignora Raúla Martína arcybiskupem Parany. O ile o pierwszym nic nie wiadomo, o tyle drugi jest krytykowany za prześladowanie księży związanych z tradycją w swojej poprzedniej diecezji. Są tacy, którzy twierdzą, że Leon XIV nie ma w Argentynie „żadnego innego wyboru”, ponieważ Bergoglio „zastawił Kościół argentyński na co najmniej dwie dekady”, a większość argentyńskich biskupów jest młoda, często progresywna i oskarżana o nadużycia.
Do niechlubnych zachowań papieża należy na pewno aprobata decyzji biskupa Michaela Gillana z Diecezji Christchurch w Nowej Zelandii, który wydalił pięknie rozwijającą się wspólnotę Tradycji Mszy Łacińskiej, zakon Synów Najświętszego Odkupiciela (FSSR). Wspólnota ta została założona w Szkocji w 2012 roku, a w Nowej Zelandii posługiwała od 2014 roku. Zakon, który był opisywany jako „kwitnący”, został zamknięty bez formalnych zarzutów. Msza wszech czasów jest „remedium na projekt cywilizacyjny liberalizmu”, a ta diabelska nienawiść do niej wynika z chęci „liberalnych progresywistów” do zastąpienia wszystkiego, co boskie, pierwiastkiem ludzkim, czyli czystym humanizmem. To człowiek ma być Bogiem!
Przykładem postępowego myślenia u papieża jest również potwierdzenie wyboru progresywnego biskupa St. Gallen w Szwajcarii, bpa Beata Grögliego, który stwierdził: „Kapłaństwo nie może już być domeną tylko mężczyzn”. W wywiadzie z lipca 2025 roku ks. Grögli oznajmił, że byłby skłonny błogosławić pary jednopłciowe, twierdząc, że błogosławieństwo „nie jest politycznym manifestem Kościoła”. Bp Grögli skrytykował Mszę trydencką za bycie „zamrożoną w czasie”, zauważając, że grupy ją celebrujące (np. FSSP, SSPX) odłączyły się od szerszej wspólnoty Kościoła.
Podsumowanie i kluczowa decyzja
Jak donosi Wall Street Journal, Leon XIV ma zamiar pogodzić inkluzywny styl swojego poprzednika z większymi elementami tradycji liturgicznej i administracyjnej. Wygląda na to, że w tym aspekcie strona żydowska ma rację. Papież Leon XIV będzie wykonywał piruety teologiczne, aby zadowolić zarówno konserwatystów, jak i modernistów. Pomimo pewnych tradycyjnych gestów papież Leon XIV, choć nie jest otwarcie modernistą, nie dąży do pełnego powrotu do przedsoborowego modelu. Jest to kluczowe stwierdzenie, które pozycjonuje go jako papieża, który, choć docenia tradycję i niektóre jej formy, nie zamierza odwracać reform Soboru Watykańskiego II, lecz szukać nowej drogi dla Kościoła w świecie współczesnym.
W pierwszych 100 dniach swojego pontyfikatu papież Leon XIV „robił, co mógł, aby uzdrowić podziały, które pogłębiły się podczas pontyfikatu Franciszka, oferując przesłania jedności i unikając kontrowersji niemal na każdym kroku”. Jednak w nieskończoność nie da się uciekać od problemu. Po trzech miesiącach pontyfikatu Leona XIV zauważa się zmianę nastrojów wśród różnych frakcji w Kościele. Progresyści, którzy początkowo entuzjastycznie go przyjęli, zaczynają obniżać poziom swojego optymizmu, ponieważ widoczna „ciągłość absolutna” z pontyfikatem Franciszka okazała się bardziej nominalna. Z kolei „nieprzejednani tradycjonaliści” twierdzą, że Leon XIV, mimo pewnych tradycyjnych gestów (jak czerwona mozetta), nadal reprezentuje modernistyczną teologię Soboru Watykańskiego II.
Papież Leon XIV próbuje budować mosty i jednoczyć Kościół, oferując spokojniejszy i bardziej przemyślany styl w porównaniu do Franciszka. Podkreśla chrystocentryzm i odwołuje się do tradycji patrystycznej (św. Augustyn), jednocześnie kontynuując pewne inicjatywy poprzednika, zwłaszcza w zakresie spraw społecznych i finansowych. W kwestiach doktrynalnych związanych z Soborem Watykańskim II wydaje się podążać ścieżką interpretacji Ratzingera, co dla tradycjonalistów oznacza kontynuację problematycznych tendencji, zwłaszcza w odniesieniu do Mszy Trydenckiej. Ostatecznie, mimo pewnych symbolicznych gestów, jego pontyfikat jest postrzegany jako poszukujący nowego modelu dla Kościoła, który wykracza poza ramy przedsoborowe. Czy Leon XIV to prawdziwy Pontifex Maximus?
Jest jednak decyzja, przed którą stoi nowo wybrany papież, a która może zaskoczyć wielu, ujawniając prawdziwe intencje kardynała. Jak wiecie, kiedy kard. Prevost został papieżem, zwolniło się stanowisko prefekta Dykasterii ds. Biskupów. Domyślacie się, o co chodzi? Ten, kto wskazuje nowych biskupów, kształtuje teologię Kościoła na dziesiątki lat do przodu. Kogo w najbliższym czasie mianuje papież na to stanowisko? Ta nominacja powie nam więcej o papieżu niż wszystkie inne razem wzięte. Uważam, że to będzie klucz do pontyfikatu papieża Leona XIV: tradycja czy modernizm?
Jeśli podoba się tobie nasza praca dziennikarska, wesprzyj rozwój projektu „trudno być katolikiem” na:
👉🏻 https://patronite.pl/Trudnobyckatolikiem
📚 Książki polecane w odcinku:
https://trudnobyckatolikiem.pl/produkt/pelnia-modlitwy/?v=288404204e3d
Przygotowanie do godnego przystępowania do Komunii Świętej
źródła:
https://www.ncregister.com/commentaries/pope-leo-100-days-less-robert-more-peter-de-souza
https://rorate-caeli.blogspot.com/2025/06/one-month-of-leo-xiv.html
https://www.independent.co.uk/news/world/europe/pope-francis-leo-trump-vatican-rome-b2808835.html




Dodaj komentarz