Sekularyzacja i „koniec chrześcijaństwa jako systemu kulturowego” nie jest porażką.
Kilka dni temu w jednym z naszych odcinków zwracaliśmy uwagę na niepokojące wypowiedzi kard. Zuppiego, które zdają się brzmieć bardziej jak język światowych ideologii i masonów niż nauczanie katolickiego hierarchy. Niektórzy byli tym oburzeni. Ale w końcu nie chodzi o to, kogo nasze słowa dotknęły, tylko o to, jaka jest prawda. A prawdę poznajemy po faktach, nie po emocjach.
Dlatego, dla potwierdzenia naszych wcześniejszych analiz, udostępniamy najnowsze publiczne wypowiedzi kardynała, w których sam przedstawia wizję „Kościoła bez chrześcijaństwa jako kultury”, „epoki postchrześcijańskiej jako szansy”, oraz odczytuje sekularyzację jako „wolę Bożą”. Włoski kardynał Matteo Zuppi – przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch – ogłosił, że sekularyzacja i „koniec chrześcijaństwa jako systemu kulturowego” nie jest porażką, ale „szansą daną przez Boga”, by oczyścić wiarę z „powiązań z władzą i kulturą”.
Zuppi stwierdził podczas obrad biskupów w Asyżu, że to nie Ewangelia umiera, ale porządek społeczno-kulturowy, który ją otaczał. Według niego obecna epoka nie jest katastrofą, lecz „kairós” — momentem powrotu do prostoty początków.
Kardynał powołał się na priorytety papieża Leona XIV:
– synodalność i kolegialność,
– „bezbronną” wizję pokoju,
– akcent na ubogich,
– centralność godności każdego człowieka,
– bliskość z wiernymi oraz odnowienie misji Kościoła jako służby i pokoju. kard. Zuppi
Jednocześnie Zuppi podkreślił, że współczesne społeczeństwo nie odrzuca wiary agresywnie — raczej żyje w obojętności, w świecie, gdzie wiara „jest tylko jedną z wielu możliwości”, jak pisze Charles Taylor. Chrześcijaństwo ma według niego trwać jako bardziej osobisty wybór, a nie kulturowy fundament społeczeństwa. W tle tych słów włoscy biskupi szykują się do zmierzenia z kontrowersyjnymi wytycznymi Synodu, dotyczącymi m.in. relacji z osobami LGBT, badań nad diakonatem kobiet, reform liturgicznych i nowych form zarządzania Kościołem – tematy, które mogą mocno podzielić Kościół we Włoszech i na świecie.
Kiedy człowiek myśli, że już nic go w Kościele nie zaskoczy — pojawia się kard. Zuppi i mówi światu, że „koniec chrześcijaństwa to nie porażka, tylko szansa”. I że sekularyzacja jest wolą Bożą, bo rzekomo uwalnia Kościół od „władzy i kultury”.
No naprawdę? Zuppi – przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch, kraju świętych, papieży, męczenników… wychodzi i ogłasza, że upadek cywilizacji chrześcijańskiej jest czymś pozytywnym? W takim momencie naprawdę trudno być katolikiem. Bo jak wytłumaczyć zwykłym wiernym, że gdy Kościół traci wiernych, traci znaczenie, traci moralny autorytet… to niektóre hierarchiczne głowy cieszą się z tego jak z „nowego początku”? Zuppi powtarza jak mantrę, że „to nie Ewangelia się kończy, tylko pewien porządek świata”. Oczywiście — Ewangelia się nie kończy. Ale dlaczego ci sami ludzie, którzy mówią o „powrocie do źródeł”, nigdy nie proponują… powrotu do tego, co Kościół naprawdę głosił przez 2000 lat?
Zamiast tego słyszymy:
– synodalność,
– kolegialność,
– nowe modele władzy,
– nowe formy misji,
– „bardziej osobista religijność”,
– „Kościół bez kulturowej hegemonii”.
A na końcu lista rzeczy, które mają „na nowo przemyśleć”: LGBT, diakonat kobiet, reformę liturgii, reformę władzy, reformę struktury Kościoła — wszystko w jednym pakiecie synodalnym. To nie jest przypadek. To jest plan przebudowy Kościoła, który już nawet nie udaje, że stoi na fundamentach Tradycji. Zamiast patrzeć na świętych, patrzy się na socjologów. Zamiast na Ewangelię, na nowe „wyzwania epoki”. Zamiast walczyć o dusze, mówi się, że „świat się zmienił i trzeba się dostosować”. I teraz ktoś powie: „Ale Zuppi tylko interpretuje rzeczywistość”. Tylko że ta interpretacja prowadzi do jednego: jeśli sekularyzacja jest dobra, to po co ewangelizować?
Po co bronić chrześcijańskiej cywilizacji? Po co walczyć o prawdę, skoro „koniec Chrystusowego ładu” to „kairós, szansa od Boga”?
Zamiast ostrzegać przed upadkiem wiary — niektórzy biskupi zaczynają go… romantyzować. I to jest dramat naszego pokolenia. Nie to, że świat jest zły — świat zawsze był trudny. Ale to, że Kościół zaczyna zgadzać się na swoją własną marginalizację. Ba, niektórzy nawet ją teologicznie usprawiedliwiają to jest CHORE! W takich chwilach naprawdę TRUDNO BYĆ KATOLIKIEM. Ale właśnie dlatego trzeba mówić głośno: nie sekularyzacja jest wolą Bożą, tylko nawrócenie. Nie upadek chrześcijańskiego ładu, tylko świętość.
Nie „nowa epoka bez Chrystusa”, tylko powrót do Chrystusa, POWRÓT DO KORZENI – TRADYCJA. Bo wiara nie ginie wtedy, kiedy świat od niej odchodzi. Wiara ginie wtedy, kiedy pasterze przestają jej bronić.
źródło: lifesitenews.com
Wesprzyj rozwój naszego kanału — dołącz do kontrrewolucji katolickiej!
👉🏻 https://patronite.pl/Trudnobyckatolikiem
Wpłata na konto z dopiskiem „darowizna na rozwój kanału trudno być katolikiem”
ℹ️ Numer konta bankowego: PKOBP PL 41 1020 1475 0000 8002 0398 8508
ℹ️ Wpłaty zagraniczne:BIC/SWIFT: BPKOPLPW: PL 41 1020 1475 0000 8002 0398 8508
Zalecane produkty
-
Przygotowanie do godnego przystępowania do Komunii Świętej
33,60 zł brutto -
Masoneria. Co to jest masoneria, co ona zrobiła, do czego ona dąży
19,95 zł brutto -
Masoneria. Jej istota, zasady, dążności…
45,15 zł brutto -
Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych cz.3
37,80 zł brutto -
Czwarta tajemnica Fatimska ?
35,00 zł brutto









Dodaj komentarz