Jedyna duma jaka zasługuje na uwagę, gdyż jest prawdziwą dumą, to nie tęczowa pycha, ruina moralna, miazga duchowo-psychiczna młodych i dzieci, ale duma z wielkich zwycięstw i dokonań wielkich i normalnych ludzi tak szczerze broniących cywilizacji łacińskiej z silną wiarą w Boga sercu, z niezachwianym przekonaniem, niewzruszoną nadzieją odpierając przez ponad dwa wieki, zagrożenie ze strony dyszącego nienawiścią do wiary katolickiej islamskiego ciemiężyciela, jałową bestię, niszczycielskiego dręczyciela, monstrum bezbożnictwa i barbarzyństwa.
Dziś zalewa nas ta sama zaraza, ten sam wirus bezeceństwa, wszetecznictwa, dziecinady, zidiocenia, głupoty, dziczy, syfilisu moralnego, zboczeń i dewianctwa przeciwnego naturze, rozumowi i przykazaniom – w formie kolorowej na pozór niegroźnej, wesołkowatej ideologii równości, braterstwa, tolerancji zła, liberalizmu, seksualizacji najmłodszych, aborcji, rozwodów, pacyfizmu, który prowadzi do bezbronności, znieczulenia na aktualnych wrogów, i rozbrojenia człowieka ze zdolności do samoobrony, oceny rzeczywistości, męstwa i patriotyzmu. Ten zgniły i nędzny nurt promuje sam Franciszek i Kościół milczący na niemiecką schizmę, herezję lgbt, podmianę nauczania obyczajowego Kościoła- np. w formie spotkania -jak to z ostatnich dni w Rzymie – gdzie papież podpisał dokument wyzuty z treści katolickich, a lansujący i forsujący nowy porządek świata w wersji hard masońskiej, bez Boga, dogmatów, doktryny katolickiej.
Jak możemy się tej demoralizacji przeciwstawić jak nie pod sztandarem Najświętszej Dziewicy i Chrystusa Króla, pod skrzydłami krzyża świętego i pod opieką Boga.
Husaria to realna formacja żywych wojowników, gromiąca wrogów przez ponad 200 lat, nie relikt muzealny, skansenowy artefakt, ale fakt historyczny, potęga hegemonii militarnej Polski, symbol katolickiej polskości, hartu ducha, wolności, mocy charakteru i woli, odwołującej się do znaków naszej wiary i etosu rycerskiego, szlachetności sługi wielkim ideom, honoru i miłości ojczyzny. Walczącej niestrudzenie i niezwyciężenie z nieprzyjacielem w imię najwyższych wartości. My też musimy być silni, odważni, nieprzejednani, oddani Bogu i prawdzie, walczyć z przeciwnikiem naszego zbawienia, samym sobą i nawałnicą genderową, plugawą, zdemoralizowaną rozpustnicą, ohydą spustoszenia, która swoimi szponami wykraść chce nam nasze dzieci, ale boi się krzyża, naszej wiary, naszego rozumu i silnej woli.
Stańmy w szeregach armii Bogarodzicy i idąc za przykładem heroicznych bohaterów walecznie broniących łacińską cywilizację przed antychrześcijańskim napastnikiem, wojujmy jak najdzielniejsi żołnierze o czystość obyczajów, o świętość naszych rodzin, o prawdę i wiarę w społeczeństwie, z wszelakim złem, a naszą bronią nie jest kopia czy miecz, ale różaniec, Msza św. i spowiedź.



Dodaj komentarz